CSS font-family

This is a paragraph, shown in the Times New Roman font.

This is a paragraph, shown in the Arial font.

-->

sobota, 6 kwietnia 2013

Rozdział 20 : Teraz może być tylko lepiej.



*Katerina*

Otworzyłam oczy, koło mnie leżał mój Martin. Mój … tym słowem mogłam, się rozkoszować przez calutki czas. Delikatnie pochrapywał i tym samym stawał się najsłodszym chłopakiem jakiego kiedykolwiek spotkałam. Byłam ogromną szczęściarą. Nagle przypomniałam sobie dlaczego tu jestem i cała moja radość prysła. W tym samym momencie mój chłopak otworzył oczy. Uśmiechną się na mój widok.
- Cześć kochanie. – pocałował mnie czule w czoło. Leżeliśmy tak dobre dwie godziny, ale potem nastał czas na rzeczywistość z którą się trzeba zmierzyć. Szybko się ubraliśmy, zjedliśmy i pojechaliśmy także razem z Jenny i Chrisem do mojego domu tam gdzie musiałam wyjawić wszystkim prawdę. Chris jeszcze o niczym nie wiedział, miał się dowiedzieć w tym samym czasie co ojciec i jego żona. Byliśmy już na miejscu, Martin trzymał mnie za rękę co dodawało mi ogromnej podpory.
- Tato jesteś ?
- W kuchni. – usłyszałam jego rozbawiony  głos, pewnie ze soją żoną Alice opowiadają zabawne historie jak zawsze. Alice naprawdę jest bardzo miłą kobietą, prawie zawsze się dogadujemy. Tato zobaczył, że za mną stoi cały chmar moich przyjaciół, wiedział że już coś się święci. Twarz mu delikatnie pobladła.
- Jestem w ciąży. – nie było sensu owijać tego w bawełne. Chciałam mieć to jak najszybciej z głowy. Bena, mojego ojca obawy się spełniły i jeszcze bardziej teraz pobladł wpatrując się we mnie już dobrą minute. Ciszę przerwała Alice.
- Katerina, kochanie ale jak to ? – spytała nie rozumiejąc tej całej sytuacji.




- Naprawdę mam wam to wszystko tłumaczyć skąd się biorą dzieci, serio ? – nie bałam się, co najwyżej dadzą mi karę ważne, że z Martinem będziemy już na zawsze. Wiem, że mnie nie opuści. . Nie wiem jak sobie poradzę, ale gdy Martin  będzie mi pomagał to na pewno damy radę.
- Katerina ! Nie wierze ci ! Powiedz , że to żart ! – Chris zaczął się drzeć. Dopiero teraz przypomniałam sobie, że przyjechał tu z nami. Pokręciłam przecząco głową, na co on zaczął wpatrywać, się teraz w Martina.  
- Dobrze Alice, tylko spokojnie. – zaczęła mówić sama do siebie, coraz głębiej oddychając. – Nie martw się wszystko będzie dobrze … - teraz już mówiła do mnie - Trzeba jak najszybciej pojechać do lekarza, który to już tydzień ?  – mówiła już coraz trzeźwiej.
- Z tego co pamiętam lekarz mówił, że 3. – odpowiedziałam nie bardzo wiedząc do czego zmierza.
- ok. Jeszcze nie wszystko stracone … Katerino zbieraj się zawiozę cię do lekarza i ustalimy datę operacji.
- Jakiej operacji ?! – wykrzyknęłam.
- Musimy to z ciebie jakoś wyciągnąć przecież. Nie bój się to nie będzie …
- Chcesz moje własne dziecko uśmiercić ?! – przerwałam jej, nie mogłam już dłużej tego słuchać !. Nie mogłam jego tak po prostu usnąć, jakby gdyby nigdy nic, przecież to było żywa istota i  w dodatku moja !.
- To nie tak …
- To jest moje dziecko, moja decyzja !
- Kathy chyba nie mówisz poważnie – odezwał się Chris.
- Mówię, zamierzam je urodzić. – dopiero dotarło do mnie co powiedziałam i o dziwo nie przeszkadzało mi to. Ja naprawdę tego chcę !.
- Nie możesz ! Kathy jesteś moją przyjaciółką nie pozwolę na to, żebyś sobie zepsuła życie.
- To jej decyzja Chris. Jeśli tego chcę to, to uszanujmy. Kathy jeśli ty tego chcesz to ja też. – złapał mnie za rękę i mocno ją uścisną. Dodało mi to ogromnej otuchy.




- Jesteście jeszcze za młodzi ! Dziecko to nie przelewki !. To masa problemów na które jeszcze nie jesteście gotowi ! – krzyknęła już trochę zdenerwowana Alice. Jednak do ojca w końcu dotarło co powiedziałam i co się wokół niego dzieje. Położył rękę na ramieniu swojej żony i powiedział.
- Alice, Martin ma racje, jeśli tego chcę nie będę jej zabierać szansy na szczęście. – wstał i podszedł mnie przytulić. Nie spodziewałam się tego po nim, ale zrozumiałam za co go  kochałam zawsze patrzył na to co ja chcę, a nie na to co powinnam chcieć. Zawsze byłam trochę inna … to co inne dziewczyny lubiły robić ja uważałam za głupie. Ben uważał, że szczęście to podstawa tak często zapominałam o jego tezie.
Zobaczyłam przez ramię jak Jenny się do mnie uśmiecha od uch do ucha. Odwzajemniłam uśmiech. Znałam ją bardzo dobrze, na pewno uważa, że dobrze robię. Cieszę się strasznie, że tak dużo ludzi we mnie wierzy.
Po męczącym wyznaniu, poszłam z Jen, Martinem i Chrisem na lody. Chris nadal cały czas gadał, żebym się jeszcze nad tym zastanowiła, ale ja wiedziałam czego chcę. Gdy wróciłam do domu czekała mnie miła niespodzianka …

-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Siemanos :D I mamy już następny rozdział :D ! Jak wam się podoba ;> ? Tak jak zawsze dziękuję za miłe komentarze i proszę o więcej ;**
Chciałabym wam także polecić bloga http://pamietnikpamietnikpamietnik.blogspot.com. Dopiero zaczyna pisać, ale mogę wam gwarantować, że jest cudny <333. 

środa, 3 kwietnia 2013

Rozdział 19. Walka z przeznaczeniem.


*Jenny*

-Martin zrób mi kawę !
-Nie. Zejdź i sama sobie zrób. Nie możesz tam siedzieć do końca życia !
-No proszę !
-Nie ! Przecież i tak nie ma nikogo  domu oprócz nas ! - Weszłam do kuchni i nastawiłam wodę na kawę. Oparłam się o blat i patrzyłam przez okno, okropnie lało... Myślałam... Nie mam już nic. Nikomu nie jestem potrzebna, siedzę w domu od tygodnia i mam wszystko w dupie, żeby jeszcze w ogóle kogoś to obchodziło. Został mi tylko Martin. Ktoś zapukał do drzwi o ile można było nazwać to pukaniem. Zaczęłam się zastanawiać komu chciało, się w taką pogodę gdziekolwiek ruszać.. No przecież musiałam do cholery otworzyć te drzwi.
-Jenny....Jenny..co ja mam zrobić ? !- zapłakana Katherina stała w progu i ledwie oddychała.- Ja jestem za młoda..Jak ja sobie poradzę...
-Kath !! – popatrzyłam na nią, byłam w zupełnym szoku, stróżki wody kapały z jej przemoczonego ubrania jak i z całego ciała.
-Ja nie wiem co mam robić ...
-Kath !! – zdałam sobie sprawę, że to naprawdę ona ! -Uspokój się… nic nie rozumiem... wejdź i wszystko od początku mi opowiedz okej ?.- objełam ją ramieniem i weszłyśmy do mojego pokoju. Kath była przerażona. Pierwszy raz widziałam ją w takim stanie. Cała, się trzęsła nie wiedziałam czy ze strachu czy z zimna.
-Powiedz mi co się dzieje..tylko powoli i od początku..
-No bo ..ja czułam się ostatnio strasznie źle..i tato kazał mi iść do lekarza- otarła łzy z twarzy, które lały się ciurkiem - i... Jen ja....


*Martin*

Przechodziłem obok pokoju Jenny i usłyszałem głos … Katheriana ? Co ona tu robi ? Godzi się z Jen ? Czy to w ogóle naprawdę się dzieję ? Kurde tak mnie ciekawość zżera… Podeszłem pod drzwi, sprawdę tylko czy sie nie pozabijają i zaraz wrócę..Jak gdyby nigdy nic...Drzwi były uchylone..usłyszałem szloch… Kath płacze ?  Co tu się dzieje !!!
-Jenny ja jestem w ciąży !!!
-Że w czym ?? – z wrażenia ugiegły się pode mną kolana i poleciałęm na drzwi które, się otworzyły na oścież. Musiałem wyglądać jak idiota, ponieważ cudem złapałem równowagę.
-Martin ty kretynie ! To nie ten moment  ! wyjazd stąd ! Ja cię nauczę podsłuchiwać ! Jak matka cię wychowała ! - Jen wrzeszczała na mnie i próbowała siłą wypchać mnie z pokoju, nadaremnie, bo przecież chyba miałem prawo wiedzieć ! - Katherina ty jesteś pewna?- zapytała po chwili zrezygnowana, bo ani drgnąłem.
-No jak mi lekarz powiedział to raczej tak.
-Kath czy to moje... ?  – wyjąkałem.
-Czy to twoje dziecko ?! Co ty zapytania zadajesz ? Myślisz, że cię zdradziłam?
-To wy to... Boże !! – Jenny złapała się za głowę i wytrzeszczyła oczy , nie wierząc w to co usłyszała.
-Ale jak to możliwe że po jednym razie... – to było takie nie wiarygodne, takie niemożliwe !.
- A skąd mam to wiedzieć ? – Katerina rozłożyła ręce i zaczęła, się rozglądać po pokoju szykując chusteczek.
- Nie naskakuj na nią pacanie ! Nie wiesz jak ona musi się teraz czuć ?! Poczekaj przyniosę ci wodę. - Jen wyszła a ja co ? Co miałem mówić ? To wszystko moja wina … Kath patrzyła na mnie tymi przenikliwymi zielonymi tęczówkami i pewnie komuś innemu powiedziałbym "wszystko będzie dobrze . Nie przejmuj się ". Ale tu nie będzie dobrze. Wszystko się tak plącze...
-Martin powiedz coś do cholery !
- Na pewno cię nie zostawię cię .Wiesz że możesz na mnie liczyć. - tylko tyle udało mi sie wydukać, a ona znowu wybuchneła płaczem - proszę nie płacz. Powiedziałem coś nie tak ? -przytuliłem ją najmocniej jak potrafiłem.


-Martin jak ja to powiem  tacie ?
-Razem powiemy.
-A czy my… ? No czy my… - przerwałem jej.
-Za bardzo cię kocham . Nie mogę przestać o tobie myśleć… Codziennie zastanawiam się co robisz, gdzie jesteś, co czujesz... jesteś częścią mnie. Nie mogę cie kolejny raz stracić . – pocałowałem ją a ona odwzajemniła pocałunek. Tak bardzo mi tego brakowało …


*Jenny*

-Zostawiłeś ją tam samą ?
-Zasnęła . Jen co my teraz zrobimy ?
-Nie mam pojęcia. Nie wyobrażam sobie nawet jak ona sie może czuć. Rodzice będą w szoku, im też musimy powiedzieć.
- Tsaa, wszystkim musimy powiedzieć …

___________________________________________
Hej :D Pomyślałam, że będzie fajnie jak będziecie mogli zobaczyć bohaterów :D Wkleiłam zdjęcia w zakładce "bohaterowie" pod wszystkimi rozdziałami.
 A i oczywiście pozdrawiam stałych czytelników i dziękuje za wejścia, których jest ponad 1200...totalny szok :O Jesteście kochani ;** X.O.X.O

piątek, 29 marca 2013

Rozdział 18 : Chwile są ulotne ...


*Jenny*

Wczorajszy wieczór sprawił, że chcę się żyć !. W końcu jest nadzieja na lepsze jutro … Z nim … Liamem. Wczoraj wszytko się tak szybko zdarzyło, że nie nadążam. Ten pocałunek był niesamowity … Ciekawe,  mam teraz do niego zadzwonić ? Tak bardzo chcę usłyszeć jego głos, ale chyba mi nie wypada … Kath zawsze powtarzała to oni mają się o ciebie starać nie odwrotnie !. Kath … to imię wciąż sprawiło mi ból, nie mogę się z tym pogodzić to wszystko nie ma sensu … Moje rozmyślania przerwał dźwięk telefonu. Od razu pomyślałam, że to Liam, więc szybko pobiegłam odebrać.
- Halo ?
- To ja Liam. – nie myliłam się to był on !. – może wyskoczyłabyś ze mną gdzieś dzisiaj ?. – w jego głosie było słychać nutkę zmartwienia, a może tylko mi się tak wydawało ?.
- Jasne !. Możemy pójść tam gdzie wczoraj. To miejsce jest niezwykłe. – usłyszałam jak Liam zaśmiał się do słuchawki.
- Spodobało ci się ? Tak, wiem jest świetne. Będę około 14 dobrze ?
- Oczywiście !. – chyba byłam za bardzo natarczywa … co jeśli jestem za bardzo nachalna ? w moim głosie na pewno było więcej entuzjazmu niż w jego … No nie ważne. Liczy się tylko to, że zadzwonił pierwszy i z nim dzisiaj wychodzę !!!  Z radości zaczęłam skakać po łóżku.


Około 14

- Hej ! – krzyknęłam do niego, gdy tylko otworzyłam mu drzwi. Z radości, że go widzę miałam chęć go pocałować, wszystkie obietnicę, które brzmiały „ będę udawać, że mi nie zależy” ulotniły się w tym samym momencie,  kiedy ujrzałam jego piękną twarz, ale on się odwrócił sprawnie wymijając moje usta.
- Martin patrzy… - upomniał mnie.
- A no tak ! Zapomniałam. – szliśmy koło siebie, gadając o przeróżnych sprawach. Miałam z nim tyle tematów! .Bardzo lubiłam z nim rozmawiać, doradzać mu w trudnych sytuacjach i także imponowało mi to, że przychodził właśnie do mnie z nimi. Tego wieczoru był smutny i wyglądał jakby coś go dręczyło.
- Liam, powiedz mi, co się dzieje ? – stanęłam mu na drodze i popatrzyłam mu głęboko w oczy.
- Nie nic, jestem bardzo zmęczony … - unikał mojego wzroku.
- Liam ! – przerwałam mu, wiedziałam, że to nie prawda !.
- No dobra, i tak muszę ci o tym powiedzieć … W sumie to po to właśnie chciałem się spotkać, ale nie wiem od czego zacząć … - nie rozumiałam ani jego jednego słowa. O czym on gadał ? – Słuchaj to co się wczoraj zdarzyło było … błędem. Byłaś taka zraniona … Biedna, chciałem ci pomóc … Nie wiedziałem co robię !. – Liam złapał się za głowę. – Przed chwilą zerwałem z dziewczyną, nie mogę tak po prostu, w ten sam dzień zacząć z kimś innym. – chciało mi się płakać. Czyli to wszystko, ten pocałunek uważał jako błąd ?!  Zrobiłam coś nie tak?!  Widząc moją minę szybko dodał.
- Jenny … Ja nie chciałem, żeby tak wyszło. Zrozum teraz nie jestem gotowy. Może kiedyś … - nie mogłam tego dłużej słuchać !. Co on sobie w ogóle myśli?!  Za kogo się uważa ?!  Zabawił się moimi uczuciami, a później odstawi jak jakąś zabawkę. Nie, nie tym razem !. Odwróciłam, się od niego i zaczęłam biec przed siebie. Jak najdalej od niego !.




- Jen ! Zrozum mnie … - słyszałam za ,mną jego głos. Nie chciało mi się go słuchać, tym bardziej oglądać. W jednej chwili stał, się nikim w moich oczach !. Który chłopak tak robi ?. Jak widać Katerina, się nie myliła jest wart Georginy !. Po policzkach zaczęły płynąć mi łzy. Nadal biegłam uliczkami, których nawet nie znałam. W końcu stanęłam nie wiedziałam gdzie jestem. Rozejrzałam, się dokoła. Kawałek ode mnie stali jacyś chłopcy. Zachowywali się bardzo głośno, niektórzy z nich siedzieli na motorach, inni opierali  się o nie, wymachując rękami w których trzymali piwo. Nie przejmowali się, że za każdym machnięciem wylewało, się na ziemie, a nie kiedy na kolegę obok. Jednak oni byli tacy pijani, że nawet tego nie zauważyli. Obrócili się w moją stronę.
- Hej mała ! Zgubiłaś się ? – krzyknął jeden w moją stronę. Nie ruszyłam się z miejsca, wpatrzona w nich.  Zaczęli, się śmiać i znów zajmując, się sobą, oprócz jednego… Podjechał do mnie na swoim motorze. Był mega przystojnym brunetem i miał lekki zarost. Był bardzo dobrze zbudowany, ale nie gruby !.  Na oko miał około 19 lat. Był tak cholernie przystojny… Liam nie dorastał mu do pięt ! co było dziwne, bo nigdy nie widziałem ładniejszego od niego. No cóż są wyjątki … Chłopak łobuzersko, się do mnie uśmiechnął …




Dwa tygodnie później

*Katerina*

To wszystko jest bez sensu … Muszę teraz tu siedzieć i czekać na badania, bo niby jestem chora, a przecież wiadomo, że to wszystko przez te całe zajścia z Martinem i Jenny. Minęło już tyle czasu odkąd się do mnie nie odezwali, a ja nadal czułam pustkę i ogromną tęsknotę. Martin odwraca wzrok, gdy widzi mnie na korytarzu, a Jenny ona nawet z tego co słyszałam z domu nie wychodzi !. Jest mi tak głupio. Gdy Martin mi to wszystko wygarnął zrozumiałam co zrobiłam. To było takie okropne, takie obrzydliwe… Gdy sobie to przypomnę to brzydzę się sama sobą … Niestety nie da, się już tego odkręcić… Stało się. Moje rozmyślania przerwał lekarz, który trzymał w ręku moje wyniki badań.
- Proszę panią, nastąpią piły pewne komplikacje … 

środa, 27 marca 2013

Rozdział 17. Nie wszytko jest takie jak się wydaje


*Martin*

- Pójdę otworzyć.- Popatrzyłem na Jen ,która była we mnie wtulona i w końcu sie uspokoiła i wytarła łzy chusteczką.
- Nie idź.
- Jak nie pójdę to ten ktoś nam drzwi wywali.  No idę już!  Spokojnie !
-Cześć Martin ! Mogę porozmawiać z Jeny ?
Nie no nie wierze ten gość to ma tupet !. Nie dość, że to wszystko jest prawie jego wina , to jeszcze tu przychodzi!  walnąłem go z całej siły w twarz .



 Moim zdaniem należało mu sie tak samo jak Georginie !. Byłem tak  wściekły, że ktoś mógł zrobić coś takiego mojej siostrze !
-Ej ! Co jest ?! – powiedział nie bardzo rozumiejąc co się stało w tej chwili.
- Gdybyś sie nie spotykał z moją siostrą i w tym samym czasie ze swoją dziewczyną  to by sie nie wydarzyło !.
- Jest mi z tego powodu przykro !! Dlatego tu przyszedłem !!!


*Jenny*

Nie dość że ten ktoś przeszkodził nam w rozmowie to jeszcze sie drze na całe gardło na dole !. Zeszłam na dół i nie wierzyłam własnym  oczom. Czy to był Liam ?! .
-Co tu sie dzieje ? – wyjąkałam nie rozumiejąc tej całej sytuacji Martin był cały roztrzęsiony, a Liam pocierał ręką swoją twarz. Co jest do cholery ?!
-Jen mogę go nie wpuszczać jak nie chcesz go widzieć !!- chciałam z nim porozmawiać, a za razem czułam sie tak nie swojo jak na mnie patrzył, to było jak w jakimś koszmarze ! ze odruchowo odwróciłam sie , zęby wejść  z powrotem na górę.
-Jenny ! Poczekaj..porozmawiaj ze mną !- Liam podbiegł i złapał mnie za rękę.
-O czym chcesz ze mną rozmawiać ?
-ja nie chciałem , żeby do tego doszło...- spojrzałam na niego i nie wiedziałam co robić. W jednej chwili zabrakło mi słów bo miałam chęć znowu wybuchnąć płaczem.- Przejdziemy się?
-Chyba żartujesz ! Ja sie nigdzie  stąd nie ruszam !
-No proszę . – wciąż nalegał.
-Nie ! Nie możemy tu porozmawiać ?
-Znam takie miejsce , gdzie jest mało ludzi. Proszę zgódź się. – w jego zielonkawych oczach panował żal i promyk nadzieji .
-Dobra , ale tylko półgodzinny ! nie chce żeby ktoś mnie widział.- poszłam się ubrać i zeszłam na dół. Liam czekał na mnie pod drzwiami , a Martin nie spuszczał z niego wzroku. Wyszliśmy z domu i w sumie to półgodziny szliśmy do tego miejsca , gdzie nie ma ludzi. . W końcu weszliśmy do jakiegoś parku prawie na samym końcu miasta. I na prawdę było tam pusto, ale  było tu coś co sprawiało, że chce zostać.
-Jen ! tak bardzo cie przepraszam ! – w pewnej chwili wybuchną Liam przerywając ciszę panującą odkąd przekroczyliśmy próg domu.
-To mi wcale w niczym teraz nie pomoże . Nawet nie wiesz jak sie teraz czuje.
- Domyślam się, Georgina musiała być przez kogoś sprowokowana, bo sama by nie zrobiła czegoś takiego… - Tego akurat nie skomentowałam bo ona JEST zdolna do wszystkiego !!-  wiesz zerwałem z nią po tym co zrobiła…  to znaczy już dawno sie nam nie układało. Ale teraz przekroczyła wszelkie granice !- Nie mogłam w to uwierzyć ...Liam Clark zerwał z Georginą Miler !! To normalnie największy skandal w historii świata. Jeszcze żaden chłopak nie odważył się zerwać z wielką Georginą ! Ale oczywiście nie dałam tego po sobie poznać i postanowiłam to przemilczeć.
- Moglibyśmy nie gadać o tym co się dziej przez ostatnie dni … to wszystko mnie strasznie przytłacza...
- Pewnie - uśmiechnął się - Chcesz może lody tu za rogiem jest budka ?
- mhm.. chodźmy.
- jakie chcesz ?
- czekoladowo-waniliowe.- zjedliśmy i w sumie było całkiem przyjemnie. Nawet udało mu sie mnie rozbawić. Długo ze sobą rozmawialiśmy, trochę się śmialiśmy , aż w końcu zaczęło się ściemniać.. kurczę miałam nadzieję  , że jeszcze trochę razem pobędziemy ! Tak nam się fajnie gadało, ale robiło sie zimno.
-Chyba będziemy musieli wracać.- powiedziałam i wstałam z ławki.
-Odprowadzę cię.- do domu szliśmy tak samo pół godziny, a Liam odprowadził mnie pod same drzwi. Co było bardzo miłe z jego strony.
-Jenny.- odwróciłam się i miałam już wchodzić do mieszkania.- Dobranoc.
-Dobranoc Liam.- chciałam iść ale poczułam jak jego usta lekko i niepewnie musnęły moje.




 Zaczęłam tak samo delikatnie odwzajemniać pocałunek i nie wiedziałam co się właśnie dzieję ! Jak to możliwe ?!  , ale tego właśnie chciałam i poczułam się taka bezpieczna, że za nic w świecie bym go nie przerwała.


*Martin*

-Chris no szybciej ! Ile można czekać ? Jak baba no !!
-Co się drzesz już schodzę !!
-No to mógłbyś szybciej ? Chce się w końcu stąd pójść ! Słyszysz muszę jak najszybciej o tym wszystkim zapomnieć ! Choć tylko na parę dni ! .- Wyszliśmy od Chrisa w kierunku domu jednej z dziewczyn, która organizowała imprezę czy jakieś urodziny. Weszliśmy do pomieszczenia i od razu skierowałem sie w stronę drinków i ładnych dziewczyn które tam stały, opierając, się o ladę, gdy tylko nas zobaczyły miałem wrażenie, że nieco bardziej się ożywiły i zaczęły zerkać w naszą stronę, więc nie traciliśmy czasu.
- Hej . Zatańczycie ?- podeszliśmy do nich, a Chris od razu porwał jedną i zaczął z nią tańczyć.

-Idziemy ? – zapytałem jednej z nich.
-Pewnie - tańczyłem z blondynką i nawet nie wiem kiedy mineły trzy piosenki.
-Jak masz na imię ?
-Laura. Może się gdzieś przejdziemy ? na przykład do mnie ? Co ty na to ? - przecisnęliśmy się przez tłum do wyjścia. Zostawiałem Chrisa , ale on sie dobrze bawił , wiec po co mam mu przeszkadzać.
-A ty jak masz na imię ?-zapytała
-Martin.
-Uwielbiam to imię u chłopaków.- dziewczyna przykleiła się do mnie i mocno całowała. Na początku odwzajemniałem pocałunek, ale coś mnie zaczęło blokować. Nie potrafiłem się na to odważyć… i poczułem ukucie w sercu i nagle przypomniało mi się wszystko z Kath. Jakby ktoś wyświetlił przede mną film, gdy byliśmy razem. Te wszystkie wspólne chwilę , przygody. To wszystko minęło !.
-Przepraszam Laura ! Ja … ja nie mogę.- i prawie wybiegłem z jej pokoju. To wszystko przez to że tak cholernie ją kocham ! Dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę ,że nie mogę tak po prostu jej wymazać z pamięci ! Wiedziałem, że wiele dla mnie znaczy, ale zawsze po zerwaniu drinki i dziewczyny wystarczały, tym razem tak nie było ... Teraz było zupełnie inaczej, tak samo jak to była inna dziewczyna niż wszystkie...

sobota, 23 marca 2013

Rozdział 16 : Gorzej być nie może !


*Katerina*


Miałam iść właśnie na francuski, gdy zobaczyłam, że ktoś słyszał naszą całą rozmowę … To był Martin. Oblała mnie fala strachu, stałam bezruchu, a na jego twarzy pojawił, się ból. Wpatrywał, się we mnie, a potem szybkim ruchem się obrócił i szedł, niemal biegł.
-Zaczekaj ! Prosze ! Martin ! - pobiegłam za nim.
- Jak mogłaś ..jak mogłaś jej to zrobić ?!  To, że Georgina wysłała to zdjęcie to twoja wina ! Myślałem, że jesteś inna ! Myliłem się ! ...- odwrócił się i przeszył mnie wzrokiem takiej nienawiści, że kolana się pode mną ugieły.


*Martin*


Wiem jest, że jest zdolna do wszystkiego, ale swojej przyjaciółce zrobić coś takiego ? Jen też była okropna i nic jej nie usprawiedliwia…, ale ona by coś takiego nie zrobiła ! gdzie sie podziały najlepsze przyjaciółki ? Te które zawsze stawały w swojej obronie, zawsze były przy sobie, nie pozwalały jedna drugiej skrzywdzić… jak tak było to dlaczego teraz krzywdzą się nawzajem ? Kath zaczęły spływać łzy po policzkach.
-Przepraszam cię. – wyjąkała.
-Mnie przepraszasz ? Z tym zwracasz sie do niewłaściwej osoby..
-Byłam na nią taka wściekła.. Martin... poroszę nie zostawiaj mnie . Nie w takiej chwili !!- płakała coraz bardziej.




 Patrzyłem w jej oczy przepełnione strachem przed samotnością , żalem i wielkim smutkiem. Wiedziałem, że jak  ją zostawię będzie całkiem sama...Serce mi pękało..tak ją kocham, ale nie mogłem jej teraz wybaczyć... nie teraz…
-Kath.. ja... - wiedziała chyba co chce powiedzieć, bo wybuchła płaczem, odwróciła się i uciekła... Nie będę za nią biec ! Nie będę ! Chociaż moje nogi już prawie szły w jej kierunku, nie dałem się ! stanąłem i powiedziałem sobie NIE ! Nie zasługuje już na to. Teraz jest ważniejsza osoba, która potrzebuje mojego wsparcia. Szybko pobiegłem do domu. Zastałem ją w takiej samej pozie, co wtedy kiedy powiedziałem o parę słów za dużo.
- Jen ! – podbiegłem do łóżka i przytuliłem ją mocno do siebie. Płakała i to, aż tak że nie mogła złapać tchu.
- Martin , ja … ja, jak ja się tam teraz pokaże ? – wychlipała.
- Nie martw się, znajdziemy jakiś sposób.
- Jaki ?! Martin, oni wszyscy mają to pieprzone zdjęcie ! To wszystko przez Georgine … Jak ona mogła coś takiego zrobić ?! – teraz prawie krzyczała przez łzy. Najwyraźniej nie miała pojęcia, że w połowie to sprawka Kateriny. Nie chciałem jej tego mówić, nie teraz gdy prawie nie oddychała …
- Ciii … Ja to załatwię, obiecuję.


*Liam*


- Patrz ! Czy to nie twoja koleżanka z którą rozmawiasz często na korytarzu ? – zaśmiał się Jonas. Pokazał mi wyświetlacz telefonu, na którym było zdjęcie Jenny. Nagiej Jenny …
- Skąd je masz ? – zapytałem zdziwiony.
- Georgina wysłała je do wszystkich. Musiała jej mocno zajść za skórę skoro aż tak tym razem pojechała. – Minąłem go i poszedłem w stronę winowajcy.
- Co ty sobie do cholery myślisz ?! – wrzasnąłem.
- Ja ? – zapytała niewinnie – o co chodzi kotku ?
- Dlaczego wysłałaś zdjęcie Jenny ?!
- A to ! Wkurzyła mnie i tyle. – wzruszyła ramionami jakby gdyby nigdy nic.
- Wiesz co ?! Nie chcę nawet o tym myśleć jak przez ciebie się teraz czuje !
- Tak masz rację leć do swojej zranionej najbardziej na całym świecie dziewczyny ! Nie zapominając, że właśnie twoja tu stoi i na nią się wydzierasz !
- Wiesz co nawet jakby to była jedna z twoich służek nie popuścił bym , a  że to moja przyjaciółka …
- Przyjaciółka ?! dla mnie nie masz czasu, a z nią się umawiasz ?!
- Wiesz bo z nią rozmowy sprawiają mi przynajmniej przyjemność i to chyba czas, żebyśmy od siebie odpoczęli … - tłum który zbierał się oglądając nas teraz hukną zdziwiony.
- Zrywasz ze mną ?  –powiedziała już spokojniejszym tonem, jakby nie wierzyła, w moje słowa 




,bo przecież nikt nie mógł zerwać z panią Georigną !
- Tak ! – przecisnąłem się przez tłum i szybko pobiegłem do Jenny. Mam nadzieję, że jeszcze nie wszystko stracone, jeżeli w ogóle jeszcze będzie chciała ze  mną gadać. Jejku ! co ja narobiłem ?! Nie mogłem wcześniej z nią zerwać ?! przecież już od dłuższego czasu wiedziałem, że to idiotka i trace z nią tylko czas. Jak Jenny teraz musi się czuć … I odruchowo przyśpieszyłem bieg.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hejo :D Tak jak już pewnie zauważyliście wygląd blogu , się zmienił :D Chciałabym poznać waszą opinie czy wygląda teraz lepiej :D ? Odpowiedzi zostawiajcie w komentarzach ;** i zachęcam was oczywiście do wypełniania ankiety <3333
Miłego czytania ;****

niedziela, 17 marca 2013

Rozdziła 15 : Wielka przyjaciółka-Wielki wróg.



*Katherina*


Otworzyłam oczy i rozjerzałam się po pokoju, popatrzyłam na łóżko i zobaczyłam ubranie Martina i znów cała historia wróciła od nowa … Przypomniałam sobie o tym co zdarzyło się wczoraj i łzy same pociekły mi po policzkach ... i nie mogłam uwierzyć . Naprawdę to zrobiłam ! Tak po porostu ! Jakby to była rzecz normalna w moim życiu… Tak bez zastanowienia... Nie myślałam nawet o tym co robie. Byłam taka wściekła i skrzywdzona ...znowu. Chciałam być  z kimś blisko... ale czy na prawdę aż tak blisko... Nie byłam jeszcze na to gotowa zdecydowanie, nie wiedziałam jak podejść do tej sprawy, ale na pewno nie jestem tym wszystkim zachwycona ! To był błąd. Wielki błąd ! Martina nie było już koło mnie. Siedziałam na łóżku w koszuli. Ze łzami w oczach poszłam pod prysznic , ubrałam się i zeszłam na dół.
-Cześć słońce !- Martin pocałował mnie  i mocno przytulił.- Zrobiłem śniadanie.
-Mmm... wygląda wspaniale.- uśmiechnęłam się smutno, ale ten uśmiech tylko spowodowały kanapki z serem i serduszkami z keczupu, które wyglądały przesłodko.
-Wszytko okej ?- zapytał, a w jego oczach było widać wielką troskę.
-Tak jest okej - Próbowałam skłamać .
-wiem co przeżywasz... Skarbie to minie. - popatrzył mi prosto w oczy.  
-Kocham cię Martin, tak bardzo cię kocham.
-Naprawdę ?- zapytał i śmiesznie poruszał brwiami.
-Trudno powiedzieć. Według teorii Jen choruję na jakąś chorobę, więc .mogę mieć teraz jej atak i bredzić.
-Powiedz jak będziesz po to przypomnę ci co mówiłaś ..- zaśmialiśmy się i tak minęło całe śniadanie. Zapomniałam o wszystkim i bawiłam sie jakby nic sie nie wydarzyło.
Szliśmy na zajęcia do szkoły. Pierwszą miałam chemie. Szczerze to nawet zapomniałam, że siedzę z Jen i gdy ją zobaczyłam od razu przypomniało mi sie wczorajszy wieczór ! Chciałam sie w tym momencie na niej zemścić...i nawet wiem jak ...


*Jenny*


Przyszła Kath i nie wiedziałam jak mam zareagować. Co powiedzieć ?  A może nic nie mówić ? Chciałam się jakoś wytłumaczyć..w sumie kolejny raz.
-kath .. ja ...- zaczęłam się jąkać.
-Nie odzywaj się do mnie okej ?
-Ale....proszę cię....chce ci wyjaśnić...
-Nie chcę tego słuchać !- Nienawidziła mnie. Ja siebie też nienawidziłam..łzy spływały mi po policzkach. Chciałam z tamtą uciec...al ile można ukrywać sie przed rzeczywistością. Katherina siedziała koło mnie. Była tak blisko ,a za razem tak daleko ode mnie. A Liam ? Nawet nie chce myśleć..zepsułam wszystko..po raz kolejny..


*Katerina *


Nienawidziłam jej, niech raz poczuję się tak jak ja przez całe życie.
- Muszę ci coś powiedzieć … - Georgina spojrzała na mnie z politowaniem, przyzwyczaiłam się już do niego przez Megan.


*Jenny*


Miała jeszcze trzy lekcje. Wszystkie mijały tak wolno .Chyba nigdy by sie nie skończyły gdyby nie ten ostatni dzwonek. Mogłam iść do domu..tam gdzie czułam się najlepiej...
-Nie lubię dzielić się chłopakiem. - usłyszałam głos za sobą. Odwróciłam sie i zobaczyła Georgine, która patrzyła na mnie z taką nienawiścią , że aż sie przestraszyłam.
-O co ci chodzi ?
-Nie udawaj , że nie wiesz..fajnie sie umawia z cudzym chłopakiem  ? Możesz sobie brać jakiego chcesz, ale od niego wara no ale cóż stało się .- zaśmiała się szyderczo.- sprawdź telefon. i nie kasuj i tak wszytcy już je mają- . Nacisnęła na ekran i coś wysłała...szybko wzięłam komórkę do ręki.


-Georgina ja ...- ze łzami w oczach próbowałam wydusić z siebie dźwięk.- ja..ja sie z nim nie umawiam i nigdy tego nie robiłam  !!
- A wczoraj co mu niby dawałaś gazetki reklamowe ?
-To były zaproszenia na urodziny Kath !!
-No to chyba musisz jej teraz podziękować...
-Podziękować jej ?- odeszła , a ja czułam jak wszyscy mnie przeszywają swoim wzrokiem. Jak Georgina mogła  wysłać moje nagie zdjęcie... i to do wszystkich !! Podziękować Kath ?
Nie zastanawiałam się nad tym. Wybiegłam ze szkoły i biegłam jak najszybciej sie da. Wpadłam na jakiegoś chłopaka, ale biegłam dalej....Czułam się taka upokorzona ...najbardziej na świecie. Wpadłam do domu i wbiegłam na górę do swojego pokoju...Nie mogłam sie opanować. Ta bardzo mnie zraniła ! W tym momencie mogłam wywalić ze złości wszystko z pokoju..a jednak tylko zsunęłam sie po drzwiach i płakałam.


-Skarbie ! Co sie stało ?! Otwórz !- Mam próbowała sie dostać sie do pokoju.
- Chce być sama ! Idź stąd !!
-Jen
-Proszę cię - wyszeptałam tyko, bo brakował mi tchu...

*Katerina*


- Niech giną dziwki, które odbierają chłopaka innej  - Georgina sprawdziła telefon i szyderczo się do mnie uśmiechnęła. Nie żałowałam w końcu ma za swoje. Odeszła w stronę swoich psiapsiółek, a ja się odwróciłam się na pięcie. Miałam iść właśnie na francuski, gdy zobaczyłam, że ktoś słyszał naszą całą rozmowę…


czwartek, 14 marca 2013

Rozdział 14 : Urodziny



*Jenny*


Wstałam wcześnie, poszłam się umyć. Byłam taka wesoła, pełna energii, więc gdy zeszłam na dół to jasne, że moja mama to wyczuła na kilometr. W naszym domu nie wiele mówi się rodzicom, więc nie opowiedziałam jej o kłótni z Kath. W szkole właśnie szłam korytarzem, gdy zobaczyłam Katerine i Martina szli w moją stronę, trzymali, się za ręce i wygłupiali. Martin pocałował ją w ręke, a ona zaczęła, się śmiać. 




Jejku ! ale oni są słodcy, tacy szczęśliwi. Tak bardzo cieszyłam się ich szczęściem, ale też im bardzo zazdrościłam.
- Hej. – uśmiechnęła się Kath.
- Joł. Co tu trzymasz ? – spojrzałam na jakieś ulotki, które Kath trzymała w ręce.
- To zaproszenia na moje urodziny. – powiedziała z podysktytowna.
- o jej ! Extra ! – wzięłam jedno i nie mogłam uwierzyć w datę , którą ujrzałam. – 18 kwietnia ?! Jutro ?!
- Tak właśnie tak ! Już nie mogę, się doczekać. – Kath zaczęła prawie, że piszczeć.
- będzie super ! Mamy już prawie wszystko ! Jeszcze muszę przywieźć napoję i gotowe ! – Martin także dał się ponieść emocjom. Tak właśnie działa Katerina przy niej nigdy nie można było się nie cieszyć, gdy ona skakała z radości. Szliśmy w stronę klasy w której mieliśmy lekcje.
- I mam dla ciebie prezent ! Tak na początek naszego powtórnego przyjaźnienia się. Trzymaj dwa zaproszenia. Dla ciebie i …. Uwaga Liama ! – dodała machając rękami jakby to był szał ciał.
- Serio ?! Nie no nie wierze ! Naprawdę ?! – byłam taka szczęśliwa ! W końcu go za akceptowała, a ja z nim mogłam normalnie pogadać i spędzać razem czas. – Ale on przecież nie chcę ze mną gadać od tam tego wieczora – tak jak szybko pojawiła się moja radość tak też wygasała za jednym zamachem.
- Coś ty ! Jak byłyśmy pokłócone pytał o ciebie.
- Naprawdę ?! O ja ! Po prostu cię kocham ! – z radości pocałowałam ją w policzek. – a co z Georginą ?
- Kochana ! Jak będzie coś miała do ciebie to obie stawimy jej czoła i pokażemy gdzie jej miejsce ! – powiedziała dumnie i wszyscy razem wybuchneliśmy śmiechem.
Na piątej przerwie podeszłam do Liama.
- Hejo ! – uśmiechałam się od ucha do ucha.
- Siemano. Gdzie ty się podziewałaś ? pytałem o ciebie, nawet twoją przyjaciółkę.
- Byłam chora, ale jest już dobrze.- prawie że nie skłamałam w sumie nie mogłam się ruszyć z łóżka.
- Ooo …
- Chciałam cię zaprosić na jutrzejszą imprezę u mojej przyjaciółki. Tej z parku, to nic wielkiego będzie parę osób ze szkoły.
- O jej !
- Jeśli nie chcesz iść to zrozumiem. – kurcze co ja sobie w ogóle wyobrażałam ?!
- nie no coś ty ! To extra ! Będę na pewno ! – uśmiechną się tak zniewalająco, że aż zaparło mi dech w piersiach.


*Georgina*


Przechodziłam do klasy, gdy nagle zauważyłam Liama z tą jego koleżanką z naszej klasy. Gadali i nawet się śmiali ! No ale cóż ona nie dorasta mi do pięt. Jednak najbradziej zaskoczyło mnie to że wręczała mu jakąś ulotkę. To pewnie był jakiś bilet na koncert ! No nie, tego bym już nie popuściła ! Nie ze mną takie gierki … już ja jej pokaże …


*Katerina*


W końcu nadszedł ten dzień ! Moje 17 urodziny ! Tak bardzo byłam podekscytowana, więc gdy nadszedł ten wieczór byłam prze szczęśliwa, a także dlatego, że Jen była wtedy ze mną. Kupiłyśmy sobie obie sukienki i dodatki do niej. Ja miałam na sobie czarną sukienkę z przodu była krótsza niż z tyłu, a górę miała całą błękitą w cekinach, a Jen szafirową bombkę przed kolano. Wyglądałyśmy bosko zwłaszcza z dobranym makijażem, więc nic dziwnego, że gdy Martin nas zobaczył był w szoku.
- Wyglądacie super ! Przepraszam że to powiem Jenny, ale Kath ! Jest lepiej niż super ! – podbiegł do mnie i mocno pocałował. Jeny udawała obrażoną, a potem zaczęła się śmiać.
- Dobra idę zobaczyć jak sobie radzi Chris, a wy sobie nie przeszkadzajcie. – i wszyscy razem wybuchneliśmy śmiechem.


*Jenny*


Impreza rozkręciła, się już na dobre. Szłam do salonu, gdy właśnie zobaczyłam Chrisa i szłam w jego stronę. Moją drogę zastąpił nie kto inny jak Liam.
- Siemano.
- O ! Już jesteś ?
- Skończyłem wcześniej zajęcia. No proszę wyglądasz rewelacyjnie. – spojrzał na mnie z entuzjazmem.




- Dzięki. Idziemy się napić pączu ?
- Jasne. – ruszyliśmy z miejsca w stronę stołu.
- Wiesz szczerze to jak poźniej myślałem o tej imprezie spodziewałem się, że twoja przyjaciółka coś wymyśli i będzie fatalna plama. – nie rozumiałam o czym on mówi.
- Dlaczego akurat ona ?
- No wiesz ta choroba … Czytałem o niej w Internecie … - o kurde ! zapomniałam o tym ! Tyle się zdarzyło musiałam mu o tym powiedzieć za nim będzie za późno.
- Muszę ci powiedzieć … - od czego by tu zacząć ?! jak ja mam mu powiedzieć. Nagle podbiegła do nas Kath.
- O ! Liam ! Chciałabym cię przeprosić, że napadłam na was tam wtedy w parku.
- A ! Nic się nie stało, rozumiem to nie twoja wina … To znaczy twoja, ale rozumiem, że to nie od ciebie zależy kiedy masz napad … Nie , nie o to chodzi . ja tylko – Liam zaczął się jąkać. Kath patrzyła na niego jak na idiotę.
- Jaki napad ? – chciała się dowiedzieć.
- No ten , nie wiem jak się to nazywa w tej chorobie.
- Chorobie ?! – teraz już naprawdę nic nie rozumiała.
- Liam to nie tak … - chciałam zacząć mówić, żeby wszystko się wyjaśniło, za pewne nie będą chcieli mnie znać, ale nie ma innego wyjścia !
- Okłamałam cię Liam ! – wykrzyknęłam bo nie dopuszczali mnie do głosu, zwłaszcza, że piosenki które leciały zagłuszały wszystkie nasze wrzaski. – Rozumiesz ?! ona jest zdrowa ! Kłamałam ! – na jego twarzy pojawił się wyraz nie zrozumienia. – Wtedy w parku, okłamałam także i Kath, jestem życiową kłamczuchą. Nie zasługuję na twoją przyjaźni ! – wtedy popatrzyłam nie śmiało na Katerinę była na maksa wkurzona.
- Nie nawidze cię ! Zniknij raz na zawsze z mojego życia !! – polały się jej łzy po policzkach, tak jak i mi. Liam złapał się za głowę i wyszedł z imprezy. Zajebiście !!! Znowu nawaliłam a tak było dobrze !!!.


*Katerina*


Pobiegłam na górę, każdy się prawie na mnie gapił, pewnie dlatego, że byłam cała rozmazana. Zobaczyłam Martina, który właśnie wychodził z pokoju. Zaczęłam go całować i wpychnęłam go z powrotem do pokoju , z którego wychodził. Zaczęłam go coraz namiętniej całować i rozpinać mu koszulę.
 Nie wiedziałam co robię ! Byłam taka wykończona tymi wszystkimi kłamstwami ! Miałam dość ! Martin był jedną osobą na której mogłam polegać, chciałam być teraz z nim blisko.