*Jenny*
Wstałam
wcześnie, poszłam się umyć. Byłam taka wesoła, pełna energii, więc gdy zeszłam
na dół to jasne, że moja mama to wyczuła na kilometr. W naszym domu nie wiele
mówi się rodzicom, więc nie opowiedziałam jej o kłótni z Kath. W szkole właśnie
szłam korytarzem, gdy zobaczyłam Katerine i Martina szli w moją stronę,
trzymali, się za ręce i wygłupiali. Martin pocałował ją w ręke, a ona zaczęła,
się śmiać.
Jejku ! ale oni są słodcy, tacy szczęśliwi. Tak bardzo cieszyłam się
ich szczęściem, ale też im bardzo zazdrościłam.
- Hej. –
uśmiechnęła się Kath.
- Joł. Co tu
trzymasz ? – spojrzałam na jakieś ulotki, które Kath trzymała w ręce.
- To
zaproszenia na moje urodziny. – powiedziała z podysktytowna.
- o jej !
Extra ! – wzięłam jedno i nie mogłam uwierzyć w datę , którą ujrzałam. – 18
kwietnia ?! Jutro ?!
- Tak właśnie
tak ! Już nie mogę, się doczekać. – Kath zaczęła prawie, że piszczeć.
- będzie
super ! Mamy już prawie wszystko ! Jeszcze muszę przywieźć napoję i gotowe ! –
Martin także dał się ponieść emocjom. Tak właśnie działa Katerina przy niej
nigdy nie można było się nie cieszyć, gdy ona skakała z radości. Szliśmy w
stronę klasy w której mieliśmy lekcje.
- I mam dla
ciebie prezent ! Tak na początek naszego powtórnego przyjaźnienia się. Trzymaj
dwa zaproszenia. Dla ciebie i …. Uwaga Liama ! – dodała machając rękami jakby
to był szał ciał.
- Serio ?!
Nie no nie wierze ! Naprawdę ?! – byłam taka szczęśliwa ! W końcu go za
akceptowała, a ja z nim mogłam normalnie pogadać i spędzać razem czas. – Ale on
przecież nie chcę ze mną gadać od tam tego wieczora – tak jak szybko pojawiła
się moja radość tak też wygasała za jednym zamachem.
- Coś ty !
Jak byłyśmy pokłócone pytał o ciebie.
- Naprawdę
?! O ja ! Po prostu cię kocham ! – z radości pocałowałam ją w policzek. – a co
z Georginą ?
- Kochana !
Jak będzie coś miała do ciebie to obie stawimy jej czoła i pokażemy gdzie jej
miejsce ! – powiedziała dumnie i wszyscy razem wybuchneliśmy śmiechem.
Na piątej
przerwie podeszłam do Liama.
- Hejo ! –
uśmiechałam się od ucha do ucha.
- Siemano.
Gdzie ty się podziewałaś ? pytałem o ciebie, nawet twoją przyjaciółkę.
- Byłam
chora, ale jest już dobrze.- prawie że nie skłamałam w sumie nie mogłam się
ruszyć z łóżka.
- Ooo …
- Chciałam
cię zaprosić na jutrzejszą imprezę u mojej przyjaciółki. Tej z parku, to nic
wielkiego będzie parę osób ze szkoły.
- O jej !
- Jeśli nie
chcesz iść to zrozumiem. – kurcze co ja sobie w ogóle wyobrażałam ?!
- nie no coś
ty ! To extra ! Będę na pewno ! – uśmiechną się tak zniewalająco, że aż zaparło
mi dech w piersiach.
*Georgina*
Przechodziłam
do klasy, gdy nagle zauważyłam Liama z tą jego koleżanką z naszej klasy. Gadali
i nawet się śmiali ! No ale cóż ona nie dorasta mi do pięt. Jednak najbradziej
zaskoczyło mnie to że wręczała mu jakąś ulotkę. To pewnie był jakiś bilet na
koncert ! No nie, tego bym już nie popuściła ! Nie ze mną takie gierki … już ja
jej pokaże …
*Katerina*
W końcu
nadszedł ten dzień ! Moje 17 urodziny ! Tak bardzo byłam podekscytowana, więc
gdy nadszedł ten wieczór byłam prze szczęśliwa, a także dlatego, że Jen była
wtedy ze mną. Kupiłyśmy sobie obie sukienki i dodatki do niej. Ja miałam na
sobie czarną sukienkę z przodu była krótsza niż z tyłu, a górę miała całą błękitą
w cekinach, a Jen szafirową bombkę przed kolano. Wyglądałyśmy bosko zwłaszcza z
dobranym makijażem, więc nic dziwnego, że gdy Martin nas zobaczył był w szoku.
- Wyglądacie
super ! Przepraszam że to powiem Jenny, ale Kath ! Jest lepiej niż super ! –
podbiegł do mnie i mocno pocałował. Jeny udawała obrażoną, a potem
zaczęła się śmiać.
- Dobra idę
zobaczyć jak sobie radzi Chris, a wy sobie nie przeszkadzajcie. – i wszyscy
razem wybuchneliśmy śmiechem.
*Jenny*
Impreza
rozkręciła, się już na dobre. Szłam do salonu, gdy właśnie zobaczyłam Chrisa i
szłam w jego stronę. Moją drogę zastąpił nie kto inny jak Liam.
- Siemano.
- O ! Już
jesteś ?
- Skończyłem
wcześniej zajęcia. No proszę wyglądasz rewelacyjnie. – spojrzał na mnie z
entuzjazmem.
- Dzięki.
Idziemy się napić pączu ?
- Jasne. – ruszyliśmy
z miejsca w stronę stołu.
- Wiesz szczerze
to jak poźniej myślałem o tej imprezie spodziewałem się, że twoja przyjaciółka
coś wymyśli i będzie fatalna plama. – nie rozumiałam o czym on mówi.
- Dlaczego
akurat ona ?
- No wiesz
ta choroba … Czytałem o niej w Internecie … - o kurde ! zapomniałam o tym !
Tyle się zdarzyło musiałam mu o tym powiedzieć za nim będzie za późno.
- Muszę ci
powiedzieć … - od czego by tu zacząć ?! jak ja mam mu powiedzieć. Nagle podbiegła
do nas Kath.
- O ! Liam !
Chciałabym cię przeprosić, że napadłam na was tam wtedy w parku.
- A ! Nic się
nie stało, rozumiem to nie twoja wina … To znaczy twoja, ale rozumiem, że to
nie od ciebie zależy kiedy masz napad … Nie , nie o to chodzi . ja tylko – Liam
zaczął się jąkać. Kath patrzyła na niego jak na idiotę.
- Jaki napad
? – chciała się dowiedzieć.
- No ten ,
nie wiem jak się to nazywa w tej chorobie.
- Chorobie
?! – teraz już naprawdę nic nie rozumiała.
- Liam to
nie tak … - chciałam zacząć mówić, żeby wszystko się wyjaśniło, za pewne nie będą
chcieli mnie znać, ale nie ma innego wyjścia !
- Okłamałam
cię Liam ! – wykrzyknęłam bo nie dopuszczali mnie do głosu, zwłaszcza, że
piosenki które leciały zagłuszały wszystkie nasze wrzaski. – Rozumiesz ?! ona
jest zdrowa ! Kłamałam ! – na jego twarzy pojawił się wyraz nie zrozumienia. –
Wtedy w parku, okłamałam także i Kath, jestem życiową kłamczuchą. Nie zasługuję
na twoją przyjaźni ! – wtedy popatrzyłam nie śmiało na Katerinę była na maksa wkurzona.
- Nie
nawidze cię ! Zniknij raz na zawsze z mojego życia !! – polały się jej łzy po
policzkach, tak jak i mi. Liam złapał się za głowę i wyszedł z imprezy.
Zajebiście !!! Znowu nawaliłam a tak było dobrze !!!.
*Katerina*
Pobiegłam na
górę, każdy się prawie na mnie gapił, pewnie dlatego, że byłam cała rozmazana.
Zobaczyłam Martina, który właśnie wychodził z pokoju. Zaczęłam go całować i wpychnęłam
go z powrotem do pokoju , z którego wychodził. Zaczęłam go coraz namiętniej
całować i rozpinać mu koszulę.
Nie wiedziałam co robię ! Byłam taka wykończona
tymi wszystkimi kłamstwami ! Miałam dość ! Martin był jedną osobą na której
mogłam polegać, chciałam być teraz z nim blisko.


O Woooow *.* Cuuudnee! xd
OdpowiedzUsuńBoski <3
OdpowiedzUsuń